|
Testament
Panie, cóż powiem, kiedy stanę przed Tobą?
W życiu każdego człowieka a szczególnie
kapłana przychodzi czas, kiedy w sposób bardzo świadomy zdaje sobie sprawę, że
zbliża się do granicy doczesności i wieczności. Jako szczęśliwy kapłan w 68 roku życia a 43 roku kapłaństwa, przy
pełnej świadomości umysłowej, piszę ten testament, by tak jak mogłem najlepiej
zrealizować Chrystusowe kapłaństwo, na koniec dać świadectwo, że odchodzę jako
zwyczajny kapłan, syn i brat.
Ojcze przez miłość moich Rodziców Michała
i Stefani otrzymałem od Ciebie dar życia. Urodziłem się 8 maja 1940 roku w Żegocinie
k/Limanowej. Na chrzcie św. w kościele parafialnym św. Mikołaja otrzymałem imię Św. Stanisława Biskupa i Męczennika,
którego to imię sobie przyniosłem w dniu narodzin. Wśród
gór upłynęło moje wczesne dzieciństwo i chociaż był to czas wojny, wzrastałem
w atmosferze głębokiej wiary i wzajemnej miłości, dzięki moim ukochanym
rodzicom.
Tam,
w Żegocinie przyszła na świat siostra Maria. Po zakończeniu wojny przyjechaliśmy
na Ziemie Odzyskane i rozpoczął sie nowy etap życia, w Żarowie. Tu, na świat przyszedł brat Czesław i siostra
Alicja. Jako najstarszy z rodzeństwa, czułem się odpowiedzialny za młodszych,
starałem się być dla nich opiekunem i
dobrym wzorem. Po ukończeniu szkoły podstawowej w Żarowie, rozpocząłem naukę
w Liceum Ogólnokształcącego w Świebodzicach.
Po zdaniu matury
w 1959 roku, wsłuchując się w głos Pana „ Pójdź za mną", zapukałem do furty Metropolitalnego Seminarium
Duchownego we Wrocławiu, rozpoczynając
studia filozoficzno-teologiczne i formację duchową przyszłego kapłana. To
pragnienie pracy w kapłaństwie Chrystusowym narastało bardzo mocno, bo będąc jeszcze uczniem szkoły podstawowej miałem
w swoim pokoju ołtarzyk, przy którym próbowałem „odprawiać" Msze Św. Byłem ministrantem od najmłodszych lat, a w rodzinnym domu, poprzez piękne
świadectwo
wiary Rodziców, wszczepiono w nas kult czci Matki Bożej, która towarzyszyła mi
przez całe życie, a w szczególny sposób w życiu kapłańskim.
Panie, Ty znałeś mnie,
a jednak mnie wybrałeś!
Święcenia Kapłańskie otrzymałem 27 czerwca 1965 roku w dzień Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w
kościele parafialnym Najświętszego Pana Jezusa w Żarowie, z rąk Jego Ekscelencji
Bpa Wincentego Urbana. Mszę św. prymicyjną odprawiłem 29 czerwca 1965 roku, w uroczystość ss. Apostołów Piotra i Pawła w Żarowie,
w otoczeniu kochanych Rodziców, rodzeństwa,
rodziny, przyjaciół, kapłanów i wiernych parafian Żarowa.
Na
pierwszą placówkę duszpasterską zostałem skierowany do Wałbrzycha, do
parafii św. Jerzego na Białym Kamieniu, gdzie proboszczem był ks. Profesor Ludwik
Jezierski. Tam poznałem ludzi ciężkiej, górniczej pracy, ich troski o
utrzymanie rodziny. Tam tez doznałem szczególnej dobroci od Sióstr św. Elżbiety.
Po czterech latach, decyzji Kurii
Metropolitalnej Wrocławskiej, posiano mnie do pracy w parafii św. Jana
Ewangelisty w Oleśnicy, gdzie proboszczem był ks.
inf. Franciszek Sudoł. Pracowałem w tej parafii 5 lat i dziś, z pełną świadomością,
mogłem powiedzieć, ze to był zloty okres mojego kapłaństwa. Stało się to dzięki
księdzu infułatowi, który dal świadectwo, jaki powinien być kapłan dla ludzi, i to zostało w kodowane w moje kapłaństwo; i dziękowałem
Bogu, ze w tej parafii pracowałem i dziękuję Wam, parafianie Oleśnicy,
ze byliście dla
mnie tak wspaniali i oddani.
W roku 1974, ks. Bp. Józef
Marek powierzył mi tworzenie nowej wspólnoty parafialnej pod wezwaniem MB
Częstochowskiej w Ligocie Malej liczącej 1360 wiernych, a którą kierowałem 7 1at,
tworząc ją od podstaw. Było to duże wyzwanie. Ty,
Panie tylko wiesz najlepiej, ile trzeba było pokonać przeróżnych trudności, by to wspólnota przestala czuć się film i ze musi
radzić sobie sama. I tu, szczególne słowa
podziękowania kieruję do tych parafian Ligoty Małej, którzy cieszyli się, że
mam tworzyć nową rodzinę parafialną.
25 czerwca 1981
roku, decyzją księdza kardynała Henryka Gulbinowicza zostałem skierowany do
Was, umiłowani mieszkańcy Dzierżoniowa, aby tworzyć trzecią parafię w Dzierżoniowie pod wezwaniem Maryi Matki Kościoła, mając
już pewne doświadczenie tworzenia parafii w Ligocie Małej. Parafia powstała
przy pięknym, odbudowanym po pożarze kościele. Gospodarzem wszystkich prac był ks. dziekan, proboszcz parafii św.
Jerzego, ks. prałat Sylwester Irla. Do parafii należą jeszcze 2 kościoły:
Niepokalanego Poczęcia NM Panny i św. Trójcy. Nie był plebanii, dlatego zamieszkaliśmy
częściowo w przybudówce i wieży kościoła.
Przystąpiłem zaraz do najbardziej koniecznych prac: zabezpieczenia wierzby
dachu kościoła, uszkodzonej przez spadający gzyms oraz odtworzenie i
zainstalowanie hełmu na wieży; następnie do budowy plebanii a potem do remontu
obydwu kościołów pomocniczych.
Kochani
Parafianie, naszej wspólnoty. Dziękuję Wam, że dzięki Łasce Bożej udało się nam
to wszystko wykonać i za to wielkie, ofiarne serce; dzięki temu oddaliśmy do wieczystej adoracji Najświętszego
Sakramentu kościół Niepokalanego Poczęcia
NMPanny, małe sanktuarium Miłosierdzia Bożego, w którym codziennie gromadzą
się ludzie na Koronce, Stację Opieki Caritas, służącą chorym i wiele innych
dzieł.
Panie, Ty wiesz,
ze moją największą troską były sprawy duchowe moich kochanych Parafian. Starałem
się być zawsze blisko nich i z nimi- w chwilach radosnych, zwykłych,
codziennych i smutnych.
Kiedy stanę przed Tobą, Panie powiem „dziękuję":
-za dar życia, Rodziców,
którzy byli filarami niezłomnej wiary w Boga. Dziękuję, Panie.
-za Rodzeństwo, które było mi przykładem
i oparciem, zwłaszcza w tych ostatnich chwilach
mojej ziemskiej wędrówki.
Tobie, Mario z rodziną– za wszelką pomoc
i modlitwy.
Tobie, Alicjo z rodziną.
Za tyle poświęcenia i troski w ciężkiej chorobie. Byłaś dla mnie ukojeniem i wzmocnieniem sił ,zwłaszcza tych w słabości
choroby.
Tobie, ukochany
bracie Czesławie, Kapłanie, w którym miałem tak wielkie oparcie i bezpieczeństwo. Wielkie masz serce i mimo też nie najlepszego
zdrowia, dźwigałeś ciężar mojej choroby. Wołam głośno: Dziękuję, Panie.
- Za nauczycieli, profesorów i wychowawców, którzy przekazali wiedzę i
uczyli miłości
i szacunku do człowieka i Ojczyzny: Dziękuj, Panie.
-
Za kapłanów i wychowawców, którzy formowali moje
przygotowanie do kapłaństwa:
Dziękuję, Panie.
-
Za
współpracowników, a wśród nich w szczególny sposób wymienię księży
Tomaszów:
Czubaka i Michalskiego. Księże
Tomaszu seniorze, wołam z całego
serca: Dziękuję,
Panie.
-
Za oddanych
i pełnych poświęcenia pracowników Służby Zdrowia, zwłaszcza tych,
którzy opiekowali się mną, podczas trzyletniego zmagania się z chorobą
nowotworową: Dziękuję, Panie.
Dziękuję, Panie za ludzi, do których
mnie posyłałeś i z nimi mogłem żyć i pracować jako jedna rodzina. Wam
wszystkim, umiłowani Parafianie, dziękuję za
postawę niezłomnej wiary i miłości do Boga, za ofiarność i za to, że w trudnych
dla mnie chwilach byliście ze mną.
Ostatnie słowo „Dziękuję” kieruję do
Ciebie, Ojcze Biskupie, pierwszy Ordynariuszu Diecezji Świdnickiej. Byłeś mi Przyjacielem
i oparciem w ciężkiej chorobie; dziękuję
za te rozmowy i spotkania, które dawały mi siły. Księże Biskupie, pamiętałem i
jak umiałem ofiarowałem cierpienie w Twojej intencji.
Z wielką radością przyjąłem
wybór biskupa pomocniczego, księdza dra Adama Bałabucha. Księże Biskupie, Szczęść
Boże!
Wszystkim Siostrom, szczególnie Elżbietankom,
dziękuję za modlitwę. Proszę Wszystkich o pamięć w modlitwach, bo przecież byłem
słabym człowiekiem i jeżeli w swojej
ludzkiej ułomności sprawiłem komuś przykrość, przepraszam i proszę o
wybaczenie.
Tobie, Panie zaufałem, weź
mnie przeto takim, jakim jestem.
Spisano w Roku Pańskim
2008, za Pontyfikatu Ojca Świętego Benedykta XVI,
Ordynariusza
Diecezji Świdnickiej, Księdza Biskupa Ignacego Deca
Proboszcz
Parafii
Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie
Ks.
Stanisław Majda
Dzierżoniów,28
kwietnia 2008 r.
|